niedziela, 7 września 2014

"Dla Ciebie wszystko" Katarzyny Michalak-recenzja

   
fot.Wydawnictwo Literackie
Dawno żadna książka nie wciągnęła mnie aż tak, żebym przy wieczornej lekturze przywitała...świt. Katarzyna Michalak swoją główną bohaterkę, twardo i szczęśliwie idącą przez życie, zrzuca z bardzo wysokiej skały. Pozwala jej spadać i spadać, żeby potem nagle zatrzymać ją na niewielkiej skalnej półeczce, i kiedy wydaje się, że dzięki temu uda jej się wejść znowu na szczyt, autorka znowu spycha ją głęboko w przepaść. Jednocześnie nas w niej rozkochując. Wymyśla jej coraz to nowe, wcale jednak nie wydumane, kłopoty i perypetie, że nie da, po prostu nie da się od nich oderwać.
Ania jest świeżo upieczoną panią doktor. Właśnie wraca na wieś, do swoich krewnych, skąd ma zamiar wyruszyć, najpierw do Gdańska, do przystojnego pana doktora, a zaraz potem na staż do Stanów. I wszystko byłoby dokładnie tak, jak zaplanowała, gdyby nie fakt, iż znalazła się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie. Chociaż, dla Daniela, przystojnego zbira, którego ściga policja całego świata, miejsce i czas ich pierwszego spotkania były najważniejszym momentem dotychczasowego życia, był bowiem...umierający. Ania ratuje zakatowanego mężczyznę, szczerze wierząc, że jej pierwszy prawdziwy pacjent zniknie z jej życia tak samo szybko, jak się w nim pojawił. Nie wie jeszcze, że ten mężczyzna przewróci jej spokojne, poukładane życie do góry nogami. I nie będą to szczęśliwe zbiegi okoliczności, ale kolejne, rzucane jej pod nogi kłody i ludzie, obok cierpienia których młoda, wrażliwa kobieta, nie będzie w stanie przejść obojętnie.
Autorka zaczyna swoją opowieść od chorego chłopca, który razem ze swoją mamą trafia do szpitala, w którym ta, z braku pieniędzy, musi go zostawić samego na noc i...nigdy już po niego nie wraca. Rzadko zdarza się, żeby autor już w pierwszych słowach tak bardzo wzruszył czytelnika. Zazwyczaj bowiem akcja, napięcie, budowane są stopniowo, z każdym kolejnym zdaniem, tak, żeby cały czas utrzymać biednego czytelnika w niepewności. Z lekką obawą przeszłam przez to do pierwszego rozdziału pewna, że skoro autorka już na pierwszych stronach wzbudziła tak ogromne emocje. Wydawało mi się, że dalej będzie się rozwodziła nad smutnym faktem porzuconego chłopca. Ach, jak bardzo się myliłam! K. Michalak wcale stopniowo nie buduje napięcia. Przerzuca czytelnika z jednej skrajnej sytuacji, w kolejną, z sielankowej sceny, do kompletnej rozpaczy. Nie oznacza to jednak, że powieść przeładowana jest faktami, wręcz przeciwnie. Zło całkiem harmonijnie przeplata się z dobrem, wiejskie obowiązki z ucieczką ściganego przestępcy.

Dla Ciebie wszystko” jest pierwszą od dawna powieścią, którą przeczytałam w mniej niż dobę. Szczęśliwie nie jest również optymistyczną opowiastką o nudnej miłości. Jest opowieścią, przy której w zupełnie magiczny sposób można zapomnieć o Bożym świecie, a o to przecież chodzi czytelnikowi sięgającemu po każdy możliwy gatunek literacki.  

2 komentarze:

  1. Dobrze mieć takie książki, w których się znika:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję ślicznie za recenzję i pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń