wtorek, 24 czerwca 2014

Grand J.L. Wiśniewski-recenzja

    Grand Wiśniewskiego to książka, która z powodzeniem nasyci wszystkich nienasyconych po lekturze Samotności w Sieci. Wiśniewski długo kazał swoim czytelnikom czekać na coś równie pięknego.

Bohaterowie kilku zawartych w książce opowieści, spędzają czas w ekskluzywnym nadmorskim hotelu. Wszystkie, na pozór zupełnie ze sobą niezwiązane historie, delikatnie się ze sobą przeplatają, co daje czytelnikowi stałość i płynność zupełnie innych i na pozór niezwiązanych ze sobą wydarzeń.
Czytelnik poznaje bardzo dokładnie, bo najczęściej pokolenie lub dwa wstecz, życie bohatera, który powodowany różnymi okolicznościami, trafia do sopockiego Grand Hotelu. Wszystkich tych ludzi łączą ze sobą dwa wspólne, a zarazem tak bardzo sobie przeciwstawne mianowniki-miłość i samotność. Nie potrafię wśród polskich współczesnych autorów znaleźć innego, który umiałby równie intrygująco pisać o uczuciach. Urzeka przy tym jego bardzo wyczuwalny, męski punkt widzenia. Wydaje mi się, że gdyby cała opowieść pisana była ręką kobiety, byłaby naszpikowana nieistotnymi szczegółami i z pewnością lekko trąciła tandetną opowiastką dla pensjonarek. U Wiśniewskiego jest zupełnie odwrotnie. Uczucia, którymi łączy swoich bohaterów są często trudne, zawsze bardzo namiętne. Jego kobiety są zazwyczaj piękne, młode i bardzo lubią seks. W mężczyznach trudno nie doszukiwać się cech samego autora. Mężczyźni Wiśniewskiego to bardzo złożone i skomplikowane charaktery. Jednak przy całej mocno zakrapianej rozmaitymi trunkami i gęstej od papierosowego dymu atmosferze, bliskie spotkania nie wywołują u czytelnika cienia uśmiechu, a jedynie dreszczyk podniecenia. Wydaje mi się, że nikt inny nie potrafi tak głęboko dosadnie, a zarazem delikatnie wejść do serca kobiety jak właśnie historie bardzo przecież kobiece, opowiedziane słowami dojrzałego mężczyzny.
  Autorowi udaje się wcale nie sprytnie, natomiast na pewno nie sztampowo i nudno, wpleść w losy bohaterów polską historię. Sporą część powieści poświęca ważnym osobistościom, które nocowały w Grandzie, w tym między innymi Ninie Andrycz, Miłoszowi, Putinowi, czy nawet Hitlerowi. Opowiada przy tym bez zbędnego patosu o powojennych stosunkach polsko-niemieckich, o niedalekim obozie zagłady w Sztutowie. Przy czym nie zwraca on uwagi na górnolotne kwestie polityczne, opowiada historie pojedynczych ludzi, których losy wojna połączyła lub podzieliła, często w bardzo okrutny sposób.
  Jeżeli Czytelnikowi wydaje się przy tym, że na stałe, to znaczy na jakieś trzysta stron zamieszka w Sopocie, to jest w ogromnym błędzie. Z Wiśniewskim prawie zawsze podróżuje się po całym świecie. Tutaj podobnie, przywozi swoich bohaterów z Wenecji, głębokiej Rosji, Niemiec i Szwecji. Bardzo interesująco opowiada przy tym o różnych zakątkach świata, miejscach, skąd pochodzą jego bohaterowie, albo miejscach, w które rzuciły ich rozmaite, zawsze bardzo zagmatwane historie, żeby potem, na kolejnych stronach spokojnie zakwaterować nas razem z nimi do kolejnego pokoju polskiego Grand Hotelu.
  Przemyca również, charakterystyczne dla niego informacje na tematy, których nikt inny nie łączy równie swobodnie z literaturą obyczajową. Pozwala nam między innymi zajrzeć wgłąb umysłu osoby chorej na Parkinsona, tłumacząc niezwykle dokładnie, ale wcale nie nudno, genezę powstawania choroby.  
   Grand to z pewnością nie pozycja, którą można by zabrać ze sobą na wakacje. To książka, z pomocą której z powodzeniem, przy niewielkiej ilości alkoholu i większej, papierosów, można zorganizować sobie wakacje w deszczowy dzień, na najwyższym piętrze zatłoczonego wieżowca. Nie liczyłabym przy tym jednak na naśmiewanie się do rozpuku, szybciej łzy wzruszenia. To książka trudna, po lekturze której, warto na chwilę przysiąść i z kieliszkiem wina posegregować i zamknąć w głowie wszystkie przeczytanie historie. Nie jednemu z Was, tak jak i mnie, Grand pozwoli zupełnie zapomnieć o szarej rzeczywistości, na rzecz intrygujących, cudzych historii, tylko po to, żeby po przeczytaniu, wypluć w bezkres samotności. Polecam tym, którzy w literaturze nie poszukują prostej rozrywki, tylko pięknych i trudnych emocji.

6 komentarzy:

  1. ostatnio zastanawialam sie nad kupnem tej wlasnie ksiazki i teraz juz wiem, ze warto! :)
    lubie tego autora za ksiazke "Milosc oraz inne dysonanse"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Miłość oraz inne dysonanse" spokojnie postawiłabym obok "Grandu" :-) Są równie interesujące!

      Usuń
    2. w takim razie jutro ruszam do sklepy :D
      a jest taka książka, która zmieniła coś w Tobie, odmieniła kąt widzenia, taka, której nigdy nie zapomnisz?

      Usuń
    3. zwlekałam z odpowiedzią, bo zadałaś mi strasznie trudne pytanie. Książki, których nigdy nie zapomnę to przede wszystkim te, które czytałam w dzieciństwie, te dzięki którym teraz uwielbiam czytać. "Harry..." i książki Musierowicz. Chociaż wydaje mi się, że te zupełnie dorosłe...nigdy chyba nie trafiłam na nic, co teraz przyszłoby mi do głowy. A może za dużo ich przeczytałam? ;)

      Usuń
  2. jedynie co mi się w tej książce podoba to styl pisania oraz przeplatanie i podział historii. czytałam ostatnio książkę, która podzielona była identycznie. :)
    a tak to jako typ książki to dla mnie nie bardzo...

    OdpowiedzUsuń
  3. odpowiadam sobie sama na pytanie, czy "Grand" naprawdę był tak dobry. Postawienie tej książki na jednej półce z "Samotnością w sieci" i "Miłością..." sprawia, że moja chęć przeczytania wzrosła do niebespiecznego poziomu. Stoi "Grand" wdzięcznie na półce i czeka na czas, gdy lekkie czytadła znudzą mnie na tyle, by sięgnąć po emocje namalowane słowami.
    Dziękuję Ci za tę recenzję.

    OdpowiedzUsuń