środa, 27 marca 2013

kim jesteś?

   Pojawiła się znikąd. Nad ranem śnił mi się elegancki mężczyzna. Stał spokojnie w jakimś zatłoczonym pomieszczeniu. Żeby przejść na drugą stronę, musiałam przecisnąć się przez tłum, nie mogłam przy tym nikogo nie dotknąć. Przeszłam za plecami wysokiego mężczyzny, zatrzymując się z twarzą tuż nad jego karkiem. Jakaś dziwna, przyjemnie kusząca siła kazała mi sprawdzić, jak pachnie. Wciągnęłam powoli chłodny zapach znad kołnierzyka jego białej koszuli. To mnie obudziło. Ten zapach, zimny, nieprzyjemny. Otworzyłam oczy, a ona już tam była. Siedziała na podłodze przy moim łóżku i oglądała długie, blade palce. Wyglądała...jak Królowa Śniegu. Blada, ubrana w coś białego, co lekko poruszało się przy najmniejszym nawet ruchu. Z twarzą nie wrażającą żadnych emocji. Kiedy zauważyła, że się jej przyglądam, lekko się podniosła i uśmiechnęła, jedną stroną ust. 
    Wszędzie za mną chodziła. Od czasu do czasu cichaczem uciekała do innego pokoju i pukała, szurała nieznośnie. Żeby mnie przestraszyć. Za każdym razem, kiedy podskakiwałam przerażona, przybiegała zadowolona ze swojej intrygi. Najaktywniejsza bywała wieczorem. Kazała mi wtedy wyłączać światło w sypialni i patrzeć w okno. Obserwować ostatnie dzienne tramwaje. I nuciła cichutko smutne słowa-wspomnienia. Odkąd jednak sąsiadki zaczęły mnie wypytywać, czy ktoś nowy się do mnie wprowadził, bo słyszą rozmowy po nocach, przestałam jej odpowiadać. Mimo to, wiedziała doskonale, że dociera do dawno zapomnianych nieprzyjemności, że budzi je we mnie na nowo. Czasami, kiedy tęsknota za zapomnianymi już przyjaciółmi zwijała mnie ciasno w kłębek i chlipała we mnie cichutko, robiło jej się mnie chyba żal. Wyciągała chude ramię, jakby chciała mnie przygarnąć i przytulić, ale kiedy tylko się do niej zbliżałam, robiło mi się zimno, przeraźliwie zimno. Odsuwałam się przestraszona, a ona śmiała się szyderczo. Za dnia chodziła ze mną ramię w ramię i niby przypadkiem odwracała moją twarz w stronę młodych mam z kolorowymi wózkami. Patrzyła najpierw na nie, a potem na mnie. Z politowaniem. W nocy budziła mnie koszmarami. Kazała mi wychodzić z łóżka, siadać na zimnej podłodze i tępo patrzeć w ścianę. Przynosiła szklankę zimnego mleka, a sama paliła papierosa, dmuchając mi dymem prosto w twarz.
   Nie potrafiłam się jej sprzeciwić, powiedzieć, że mam dość tej znajomości, nie chcę z nią tak żyć, nie lubię zimnego mleka. Dzisiaj znowu przyszła. Zimna i cynicznie uśmiechnięta. Kim jesteś? I dlaczego znowu się pojawiasz?

4 komentarze:

  1. Tak, zapach może zmienić wszystko, nawet strach...

    OdpowiedzUsuń
  2. śnienie, śnienie zawsze pozostawia w czlowieku takie pytania :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Może głupio to zabrzmi: pamiętasz wizje Ally McBeal? Tak mi się skojarzyło.

    OdpowiedzUsuń