czwartek, 18 listopada 2021

Dziewczynka z ciasteczkami- Ewa Formella


     Pierwsza w tym roku świąteczna historia. Bardzo szybko, bo przyznaję, że zaczęłam ją czytać jeszcze we wrześniu. Taka moja świąteczna słabość... 

    Główna bohaterka, Zosia, jest małą dziewczynką. Tak jak przed laty, w czasie wojny, pewna mała dziewczynka, Zosia sprzedaje na ulicy ciasteczka. 

    Mama Zosi wychowuje ją samotnie, dlatego, kiedy ta pierwsza pracuje całymi dniami, dziewczynka większą część wolnego czasu spędza u sąsiadki starszej pani, Krystyny, a potem również i pewnego starszego pana. 

    Przyjemnie pokazany Gdańsk, autorka wplata wielokrotnie legendy i przypowieści. Co więcej, przez narrację poprowadzoną z perspektywy dziecka, widziałam zimę, codzienność przedświąteczną i świat, oczami dziecka. Przypomniała mi się nadzieja, szczęście przepełniające dziecięce serce w grudniu. 

    Historia jest prosta i choć raczej przewidywalna, to przyjemnie ciepła, urocza. Taka pięknie, naiwnie świąteczna. Dzięki tej historii można zobaczyć Święta Bożego Narodzenia oczami dziecka. Nie znam osoby, która nie tęskniłaby za takim odczuwaniem, dziecięcym, Świąt. I Gdańsk przedstawiony w tej powieści jest w taki sposób, że zamarzyłam, by móc go odwiedzić w grudniu. 

poniedziałek, 15 listopada 2021

Jak zawsze w grudniu- Emily Stone

 
    Po świąteczne książki, których akcja nie dzieje się w Polsce, staram się sięgać najwcześniej. Głównie dlatego, że klimat Świąt, to dla mnie jednak wszystkie polskie tradycje. Lubię jednak odpowiednio wcześniej, na przykład w listopadzie ;-) zanurzyć się w klimat zupełnie inny niż ten nasz, polski. Zachęcona opisem, w którym wydawca pisze, że to książka idealna dla fanów "Zanim się pojawiłeś" i "Last Christmas". 

    Główni bohaterowie wpadają na siebie w wyniku małej stłuczki. Ich losy przeplatają się, a potem... nagle zupełnie rozłączają. Mija wiosna lato, jesień, aż czytelnik ponownie wędruje za bohaterami (którzy w tym czasie żyją osobno, w zasadzie bez szans na ponowne spotkanie) do Bożego Narodzenia, które wszystko zmienia. 

    Naturalnie, jeżeli spojrzymy, do jakich książek wydawnictwo porównało "Jak zawsze w grudniu", możemy się spodziewać, że wydarzy się coś... trudnego. Nie będę spojlerować, zatrzymam się w tym momencie, ale tak, proponowałabym przygotować sobie chusteczki. 
    Główna bohaterka ma za sobą trudne przeżycia, właśnie rozstała się ze swoim chłopakiem. Są Święta, a ona najprawdopodobniej zostanie sama. Do tego musi iść na nudną firmową wigilię. Z pomocą przychodzi Max, który... tak szybko jak się pojawi w jej życiu, tak szybko z niego zniknie. 

    To nie jest typowa, sielankowa historia świąteczna, w której wszystko kończy się happy-endem. Pojawiają się łzy, które trudno opanować, wzruszenie i poczucie chyba niesprawiedliwości. Życie, a w zasadzie autorka w ogóle nie oszczędza Josie.  

    Czytelnika może zaskoczyć fakt, że książka nie dzieje się w zasadzie wyłącznie w Święta, ale od Bożego Narodzenia, do następnego. Przez to ta świąteczność nieco się rozkłada. 
    "Jak zawsze w grudniu" to piękna, wzruszająca historia o tym, że życie rzadko bywa bajkowo- sielankowe. Taka, po przeczytaniu której ma się ochotę kogoś przytulić, popłakać. To trochę taki świąteczny "Promyczek" :-).  


piątek, 12 listopada 2021

Moja lista gości- Rebecca Serle


     Autorkę poznałam przy okazji powieści "Pięć lat z życia Dannie Kohan", która to książka poza tym, że poprowadzona w rewolucyjny sposób, na długo zagościła w moich czytelniczych wspomnieniach. Jako słodko-gorzka, ciepła historia. 

    "Moja lista gości" ponownie jest w pewien sposób przewrotna. Główna bohaterka dawno dawno temu sporządziła listę osób, z którymi chciałaby zjeść kolację. Biorąc pod uwagę również osoby zmarłe i te, których nigdy nie znała osobiście. W dniu urodzin, jej marzenie się spełnia. Sabrina nie może jednak rozgryźć, jaki jest powód tego spotkania, co miałoby ono zmienić. Nie wie, czy bliscy przybywający z przeszłości zwiastują zmianę przyszłości, czy może spotkanie pozwoli jej na zmianę biegu wydarzeń? 

    Wiedziałam o tej książce, że jest dobra na długo za nim kurier zostawił ją pod moimi drzwiami. Głównie przez poprzednią powieść autorki, którą byłam ogromnie zachwycona. Co więcej, widziałam ogrom bardzo pozytywnych opinii. Naturalnie, starałam się nie sugerować, ale poprzeczka wędrowała wysoko do góry. 

    Jest piękna. Podziwiam autorkę, której wyobraźnia podsuwa tak niesamowite pomysły, a ona sama potrafi opisać je w taki sposób, że czytelnik wierzy jej od pierwszej strony. Co więcej, ani przez chwilę nie wątpi w realność opisanych zdarzeń. 

    "Moja lista gości" to piękna i jednocześnie gorzko- smutna powieść o godzeniu się ze swoją przeszłością, o rozumieniu bolesnych zdarzeń, przede wszystkim jednak o tym, że jeżeli spojrzymy wstecz, przyjrzymy się naszemu życiu, możemy dojrzeć szczegóły, które zupełnie zmienią naszą teraźniejszość. 

    To także książka o trudnej sztuce pożegnań, które następują znienacka. Wzruszająca, trudna. Oby więcej takich książek w naszych bibliotekach!