wtorek, 17 listopada 2020

Pięć lat z życia Donnie Kohan- Rebecca Serle

 

      Przyznaję, że pomysł autorki na tę historię wydał mi się bardzo oryginalny. Literatura, w szczególności taka służąca rozrywce, ogromnie często powiela schematy. Trochę jakby wszystko już zostało napisane. Ale o czymś takim jeszcze nie słyszałam. 

    Główna bohaterka prowadzi bardzo poukładane życie. Pewnego wieczoru, zasypia zmęczona na kanapie i budzi się w zupełnie innej rzeczywistości, u boku mężczyzny, którego nie zna, w obcym mieszkaniu i pierścionku zaręczynowym, którego nigdy nie widziała. Czy rzeczywistość zaprowadzi ją do tego miejsca? Tego, które wyśniła? Nic bowiem na to nie wskazuje, a ona sama za wszelką cenę będzie starała się tego uniknąć. 

    Całość, nawet kiedy ja teraz to opisuję, brzmi lekko i przyjemnie. Takiej właśnie historii się spodziewałam. I postaram się nie odkryć zbyt wiele przed Wami, ale to, co wydarzyło się dalej, daleko przekroczyło moje wyobrażenia.

    W książce wydarzy się bowiem coś bardzo trudnego. I to, że początkowo fabuła krąży wokół miłosnych rozterek głównej bohaterki, bardzo mnie zmyliło. Bo dla mnie, ta książka okazała się głównie piękną historią o przyjaźni pomiędzy dwiema kobietami. Takiej przyjaźni, która potrafi przetrwać całe życie, chociaż jest pełna emocji, również tych trudnych. 

    Powinnam Was również ostrzec, że ta historia naprawdę w pewnym momencie robi się bardzo trudna, smutna, wzruszająca. Prowadzi jednak do przepięknego morału. Dlatego tak bardzo skojarzyła mi się z "Promyczkiem", w którym podobnie, początkowo nic nie wskazuje na to, co się wydarzy, i który również kończy się przepiękną lekcją życia. 

    To książka, którą poleciłabym najlepszej przyjaciółce. Albo podarowałabym jej w prezencie. Powinna krążyć w kręgach kobiecej przyjaźni i umacniać siłę tych damsko-damskich relacji. Przepiękna! 

piątek, 13 listopada 2020

Wigilijne opowieści- antologia opowiadań

 


    Uwielbiam opowiadania. Wydaja mi się taką bardzo… niezobowiązującą formą czytelnictwa. Mogę do nich usiąść, poświęcić dwadzieścia minut na całą historię, a potem zapomnieć o książce i wrócić do niej, kiedy będę miała na to ochotę.

    „Wigilijne opowieści” to świąteczne opowiadania polskich autorów, których motywem (wcale nie przewodnim acz bardzo istotnym!) są bożonarodzeniowe potrawy. Znajdziemy tu korzenną przyprawę do pierników Tomasza Betchera, karpia Jacka Galińskiego czy sernik budyniowy Magdaleny Majcher. Opowiadania opatrzone są przepisami, co absolutnie mnie urzekło.

    Z recenzowaniem zbiorów opowiadań mam zawsze pewien problem, trudno bowiem ocenić mi całą książkę. Myślę, że należałoby podchodzić do każdego z opowiadań indywidualnie. Mnie absolutnie urzekło to z korzenną przyprawą Tomasza Betchera. Autor napisał w zeszłym roku równie korzenną książkę, „Szczęście z piernika” do której odsyłam wszystkich, którym spodobało się opowiadanie.

    Piękne było opowiadanie Agnieszki Lis, bardzo przypominało mi książki...Małgorzaty Musierowicz. Głównymi bohaterkami są w nim dwie nastolatki. Dziewczynki przeżywają Święta na pograniczu dorosłości, pierwszych miłości i poważnych problemów, ciągle jeszcze w obliczu zbliżającej się Gwiazdki budząc w sobie dziecięcą naiwność i szczerą radość. Czytałam z rozrzewnieniem wspominając, kiedy to ja z moją siostrą tak samo ekscytowałam się ubieraniem choinki, mając jednak ciągle w głowie pierwsze nastoletnie miłości.

    Głośno śmiałam się przy opowiadaniu Jacka Galińskiego. Nie czytałam wcześniej jego książek i jestem zachwycona. Niewymuszony humor, przezabawna historia pewnego karpia… Wiem na pewno, że w tym roku ktoś na Święta dostanie jedną z jego książek.

    Książka idealna do czytania przed samymi Świętami. Wtedy, kiedy wciągają nas domowe obowiązki i czasu na czytanie zostaje naprawdę niewiele. Między mieleniem maku, a przygotowywaniem barszczu. Albo po dniu spędzonym na gruntownych porządkach. Jedno opowiadanie, przyjemnie wprowadza w magiczny czas Bożego Narodzenia. I pozwala dawkować sobie przyjemność. Przepiękna. Do tego przepisy, może któraś z potraw trafi w tym roku na Wasz wigilijny stół?



poniedziałek, 26 października 2020

Poza mną- Bianca Okońska

 
    Na tę książkę czekałam, razem z całym czytelniczym instagramem, od dawna. Śledziłam proces jej powstawania, szczerze podziwiając autorkę za determinację i konsekwencję w swojej pracy. Natomiast za każdym razem, kiedy czytałam, o czym będzie książka, zupełnie nie potrafiłam jej sobie wyobrazić. 

    Główna bohaterka jest psychoterapeutką. W gabinecie pomaga ludziom. Poza nim natomiast, toczy wewnętrzną walkę ze swoimi demonami. Jakkolwiek, brzmi to dosyć strasznie, te demony, to przeszłość, nieujarzmiony obraz nastoletniej siebie, czy w końcu były mąż. 

    Ogromnie trudno jest mi streszczać fabułę i po przeczytaniu "Poza mną" doskonale rozumiem, dlaczego tak trudno było mi zwizualizować o czym jest ta powieść. To nie jest bowiem, w moim odczuciu, książka do czytania, a do przeżywania. Tę historię się czuje, odbiera wszystkimi zmysłami, nie tylko na poziomie poznawczym analizując tekst. Nie da się jej, tym samym przeczytać w jeden wieczór. Pozwoliłam sobie na długie przeżywanie jej i myślę, że jest to ten rodzaj literatury, którego bez tego, bez czucia, nie da się po prostu dobrze zrozumieć. 

    Nie chciałabym natomiast zbyt mocno wchodzić w interpretację samej treści. Wydaje mi się, że interpretacja zależeć będzie od indywidualnych doświadczeń czytelnika, a przez to, gdybym chciała opowiedzieć tu, w jaki sposób do mnie trafiają słowa autorki, musiałabym nieco się obnażyć. To nie czas i miejsce...;-) 

    Intymna, przepiękna podróż do wnętrza kobiecej psychiki. Anatomia ewoluującego uczucia do siebie, do mężczyzn, do świata. "Poza mną" jest literaturą piękną w najczystszej postaci. Bianco, gratuluję i podziwiam.