poniedziałek, 1 maja 2017

Ludzie i zwierzęta- Antonina Żabińska

     Słyszeliście o filmie "Azyl"? Albo książce o tym samym tytule? Opowiadają one o kobiecie, żonie dyrektora Warszawskiego zoo, która w czasie wojny, razem z mężem, ukrywała w zoo Żydów. Pewnie jakiś hollywoodzki scenarzysta byłby w stanie wymyślić taką historię u nich, w Stanach. Jednak w Polsce...takie opowieści snuło życie. Tutaj życie Antoniny Żabińskiej, która absolutnie nie była postacią fikcyjną. Napisała nawet autobiografię, która to posłużyła później, jako baza do powstania "Azylu".
    "Ludzie i zwierzęta" to zbiór wspomnień, istotniejszych historii, życia Antoniny, jej rodziny i zwierząt z przerażająco realną wojną w tle.
   Czytając autobiografię miałam wrażenie, jakbym... słuchała opowieści mojej babci, Basi. Babcia, podobnie jak pani Żabińska jest z tego pokolenia, które swoje życie, rozwój osobisty, zawodowy, odłożyło na rzecz...przetrwania i pomocy innym. Wojna tak bardzo naznaczyła życie Żabińskich i zoo.
   To nie jest łzawa powieść, ale trudna historia napisana z oddaniem i klasą. Antonina Żabińska przekazuje czytelnikowi historię jednego, niesamowitego istnienia, z własną osobą w tle. To przede wszystkim świadectwo wojny i życia zoo, które tylko z pozoru w czasie wojny miało być skazane na klęskę.
   Wzrusza. Mnie za każdym razem, kiedy wojna odbijała się...na zwierzętach. Naturalnie, dramat ludzki jest głęboko przejmujący, ale rzadko zwraca się uwagę na to, co działo się ze wszystkim tym, co żywe. Tym bardziej w zoo, w centrum miasta.
   Ale i...daje nadzieje. I inspiruje. Do działania, do pochylenia głowy, nauki pokory. Mnie przede wszystkim jednak skłoniła do zastanowienia nad tym, że wojennych wspomnień będzie między nami...coraz mniej. Szkoda, bo tamte wydarzenia są nie tylko obrazem klęski i okrucieństwa, ale także heroizmu i postaw, o których moje pokolenie nawet w książkach już nie czyta...Szkoda. Piękna lektura.
 

czwartek, 13 kwietnia 2017

Córeczka- Anna Snoekstra

      Zanim zabrałam się do tej recenzji, potrzebowałam dłużej chwili na odreagowanie po "Córeczce". Zakończenie...ale od początku :).
   Rebeca zaginęła wiele lat temu w niewyjaśnionych okolicznościach. Młoda, żyjąca na ulicy kobieta zostaje złapana na kradzieży w supermarkecie. Łudząco przypomina zaginioną przed laty Rebekę. Postanawia to wykorzystać. Z wyrachowaniem i zimną krwią wchodzi do cudzej rodziny, śpi w łóżku Rebeki, spotyka się z jej znajomymi. W tej rozgrywce jednak, nie tylko ona jest przebiegła i przede wszystkim, nie tylko ona ma coś na sumieniu. Szybko okaże się, że z pozoru sielankowy portret rodziny, skrywa mroczny sekret.
   Główna bohaterka jest..zła. To znaczy, autorka od początku kreuje ją na złą postać. I jakby się mogło wydawać jedyne zło w tej książce. Jednak czytelnik bardzo szybko domyśli się, że z rodziną Rebeki coś jest nie tak. Zagadka rozwiąże się na ostatnich stronach i...tego się nie spodziewacie. Ja też się tego nie spodziewałam. Moja stroniąca od przemocy i horrorów natura została nieźle poturbowana. Dlatego też dałam sobie czas na odreagowanie, zanim napisałam cokolwiek o "Córeczce". Od razu po lekturze moja opinia byłaby z pewnością inna. Myślałam wtedy, że takie książki powinny mieć jakiś znaczek, jak filmy dla dorosłych, +16, +tylko dla osób o mocnych nerwach. Żartuję, nie było AŻ tak. Ale było mocno. Gdyby nie fakt, że naruszyło to moją barierę brutalności, to "Córeczka" jest świetnym thrillerem. Tajemnicza, nieco dziwna historia wciąga, trudno jest się od niej oderwać, a zakończenie...zostawia czytelnika z na wpół otwartymi ustami. Naprawdę.
    Bardzo dobra. Do przeczytania w jeden wieczór, jak obejrzenie horroru. Osobom wrażliwym polecam jednak, żeby przy ostatnich scenach...zamknęły oczy :D, albo chociaż nie były same. Wachlarz emocji, wciąga i wypluwa czytelnika na ostatniej stronie.
 

piątek, 31 marca 2017

Fantastyczne zwierzęta i...co planuje J.K. Rowling

    Czekałam na polskie tłumaczenie tej książki bardzo. Kiedy w końcu wpadła w moje ręce cieszyłam się jak dziecko (mniej więcej tak, jak wtedy, kiedy wiele lat temu rodzice przynieśli mi i mojej siostrze Harry'ego). Tak bardzo chciałam ją przeczytać, że...zajęło mi to jeden wieczór. I żałuję. Między innymi tego, że skończyłam ją tak szybko.
    W zeszłym roku powstał film- Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Film inspirowany był życiem fikcyjnego bohatera, Skamandera, który napisał podręcznik Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Z podręcznika uczył się Harry i jego przyjaciele. Teraz J.K. Rowling postawiła cofnąć się do lat 20 XX wieku i opowiedzieć historię Skamandera, ale również magicznego świata, który wtedy zmagał się z problemami podobnymi do tych, których przysporzył czarodziejom Voldemort.
  Nie przybliżę akcji filmu, zachęcam do obejrzenia. Trzyma poziom "Harry'ego" zarówno akcja, jak i efekty, muzyka (!)
   Książkoholikowi zostawia jednak pewien niedosyt. Gdzie powieść? Niestety... nie ma. Ale jest scenariusz. I to jaki!
   Ta książka jest po prostu piękna. W dobie gazetowego papieru i masowego druku...Ten scenariusz powinien zająć szczególne miejsce na Waszej półce, na mojej na pewno zajmie. Mało tego, jest ilustrowana. Ilustracje są równie piękne jak okładka, wszystko natomiast utrzymane w tej samej konwencji co Harry.
   Widziałam film, wiedziałam zatem co się wydarzy. Mimo to czytałam z ogromną przyjemnością. Ogromną. Widziałam Newta (ok, troszkę Eddiego Redmayne'a), Quinnie i Jacoba. I najwspanialszą scenę w walizce, kiedy Newt pokazuje Jacobowi swoich podopiecznych.
   Dla każdego, kto jak ja wychował się na Harry'm, podziwia kunszt i geniusz Rowling i uwielbia piękne książki. To doskonale napisana historia, bardzo dobry scenariusz. Wspaniale jest po raz kolejny wejść do tego świata. Ciągle myślę, że on istnieje, jest gdzieś, równolegle. Gdybym mogła, osobiście podziękowałabym J.K.Rowling.
  Co więcej. Historia Skamandera wcale się nie kończy. Powstaje kolejna część, której akcja rozgrywać się będzie w Paryżu. Film wejdzie na ekrany jesienią 2018. W rolę Newta ponownie wcieli się Eddie Redmayne. Wspaniale, że Rowling zdecydowała się rozpocząć kolejną historię. Szkoda tylko, że nieco...od tyłu. Wolałabym najpierw przeczytać powieść, potem obejrzeć film. Co nie zmienia faktu, że sięgnę po każdy kolejny scenariusz. Z nieukrywaną przyjemnością.