Przyznaję się, do momentu, kiedy nie zobaczyłam tej książki, nie miałam bladego pojęcia kim jest Zoella. Zauważyłam ją na kilku czytelniczych instagramach. Od razu przykuła moją uwagę, piękną okładką i enigmatycznym tytułem. Zajrzałam na lubimyczytac.pl i...postanowiłam, że muszę ją mieć! Wcale nie dlatego, że wszystkie recenzje tam są pozytywne- wręcz przeciwnie! Na każdą recenzję, której autorka zachwycała się "Girl online" przypadała jedna, która totalnie ją skrytykowała. Wspaniale! Muszę to sprawdzić...:)
Girl online, a właściwie Penny ma 16 lat i pewną nieszczęśliwą przypadłość. Jest kompletną niezdarą. Często się potyka, mówi, co jej ślina na język przyniesie, wpada na różne przedmioty. Skrywa również inną, znacznie mniej zabawną tajemnicę. Po wypadku samochodowym, z którego na szczęście wszyscy wyszli cało i zdrowo, coraz częściej zdarzają jej się ataki paniki. Postanawia założyć bloga. Pisać pamiętnik, ale nie do szuflady. W dzisiejszych czasach to kompletnie przereklamowane. Bardzo szybko okazuje się, że nastolatek, które dzielą problemy Girl Online jest naprawdę dużo. Liczba czytelników rośnie, Penny czuje, że znalazła swoje miejsce w świecie, aż do momentu, kiedy pewien upadek pokazuje całej szkole jej...stare majtki w jednorożce. W szkole jest skończona. W tym samym jednak czasie rodzice planują wyjazd do Nowego Jorku. Tam Penny
postara się zapomnieć o kompromitującej wpadce i atakach paniki. Pomoże jej w tym nowo poznany chłopiec, tajemniczy Noah. Sielanka? Nie koniecznie...Nie wszystko bowiem ułoży się jak w bajce...
Penny jest wspaniała. Naprawdę. Chociaż na początku naprawdę zasmucił mnie fakt, że jest ode mnie 7 lat młodsza...Książki dla nastolatek czyta się z pewnym przymrużeniem oka, kiedy ten burzliwy etap ma się już za sobą. Ale historia Girl Online wciąga. Naprawdę trudno się od niej oderwać. Napisana z polotem, nie przegadana, zabawna, ale nie w pseudo nastoletni sposób. W ogromnej mierze przypomina mi Bridget Jones. Taką jej wersję uwspółcześnioną, bardziej wirtualną i trochę młodszą. Równie zabawna, prawdziwa w swoich przemyśleniach! Co więcej, opowiada o tym, jak można poradzić sobie z antyspołeczną fobią, myślę, że coraz bardziej popularną u nastolatek, znacznie bardziej niż za moich czasów.
"Girl online" jest wspaniałą inspiracją. Nie tylko dla nastolatek, ale również dla ich starszy koleżanek. Może do tego, żeby stworzyć swoje własne miejsce w sieci? Może do zaangażowania się w to, które kiedyś stworzyłyśmy? A może to tego, by zacząć walczyć, ze swoimi słabościami? Daje również nadzieję, nie tylko nastolatkom, na znalezienie własnego Punktu Zwrotnego. Gorąco polecam!
