piątek, 22 stycznia 2016

Zimowe kadry

  
















  Zachwycił mnie ostatnio klimat surowej, norweskiej wsi. Do tego stopnia, że zaczęła mi się ona śnić. Obudziłam się któregoś dnia, świeciło słońce. Spadł śnieg, bardzo dużo śniegu. Spojrzałam na mój świat zupełnie innymi oczami. Oczami kogoś, kto na Bratkowej znalazł się pierwszy raz. Zachwyciłam się. Zimą, która przez ogromną ilość śniegu wygłuszyła całe osiedle. Zrobiło się nienaturalnie cicho. Mróz na zewnątrz skłania do wyjścia, do długich spacerów. Zaraz potem wygania nas do domu z zaczerwienionymi policzkami. A w domu gorąca korzenna herbata, ciepłe swetry i leniwa lektura. Nie wyobrażam sobie piękniejszego czasu.

wtorek, 12 stycznia 2016

Dziecko śniegu- Eowyn Ivey


 Postanowiłam w nowym roku nie narzekać. Tak po prostu. Lato i upał? Wspaniale. Zima i śnieg? Jeszcze piękniej! Szczęśliwy klimat stworzył mi się zresztą sam, kiedy za oknem zaczął sypać leciutki, bieluchny śnieg. Zachwycił mnie tym bardziej, że duchem byłam daleko na skutej lodem Alasce...
  Jack i Mabel po utracie dziecka wyprowadzili się daleko na surowe ziemie Alaski. Żyją raczej obok siebie, smutni, pogrążeni we własnych rozmyślaniach, aż do dnia, w którym na ich ziemię spada pierwszy śnieg. Dają się porwać chwilowej euforii i tańcząc pomiędzy spadającymi z nieba płatkami, lepią bałwana. Żadne z nich nie zauważa, w którym momencie śniegowy bałwan bardziej zaczyna przypominać dziecko, niż grubaśnego ludka. Mabel przynosi wydziergane przez nią szalik i rękawiczki. Następnego dnia rano rękawiczki znikają. Pojawia się natomiast twarz małej dziewczynki.
  Dawno nie czytałam czegoś równie...dziwnego i pięknego. Rok 2016 dopiero się zaczął, a ja już wiem, że to będzie jedna z lepszych lektur tego roku. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że opowieść wymyka się jakimkolwiek szablonom. Naprawdę trudno się domyślić, jak zakończy się rozdział. Tym bardziej prawie niemożliwe jest przewidzenie zakończenia.
   To baśń dla dorosłych. Piękna i smutna jednocześnie. Nigdy wcześniej nie czytałam czegoś podobnego. To opowieść o tym, jak trudno pogodzić się z losem, jak ogromna może być miłość. To również historia o tym, jak trudno odróżnić prawdziwą bezinteresowną miłość od chęci usidlenia i zaspokojenia swoich, bardzo trudnych potrzeb.
   Realista powiedziałby, że to powieść o chęci posiadania dziecka. Ale to coś więcej. Autorka przedstawia Alaskę tak, że czytelnik zaczyna rozumieć jej surowość i piękno. Granica między tym, co realne i baśniowe jest tak płynna, że naprawdę trudno ją określić. Faina jest jednocześnie postacią baśniową, jak i dzieckiem o trudnym, niezrozumiałym charakterze.
  Doskonała opowieść o tym, że marzenia czasami się spełniają. Baśń dla dorosłych, z której każdy z nas zapamięta inny morał. Doskonała zimowa lektura.

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Sekretnik Katarzyny Michalak


 Postanowienia noworoczne poczynione? A Nowy Rok już odszedł w zapomnienie. Po bardzo długich dniach wolnych nastąpiło brutalne zderzenie z rzeczywistością i... za chwilę postanowienia odejdą w zapomnienie. Jeżeli natomiast istnieje jakakolwiek polska autorka, która mogłaby tu pomóc, jest to z pewnością Katarzyna Michalak.
  Wydaje mi się, że czytelnicy pani Michalak dzielą się na tych, którzy tę magię w jej książkach bardzo lubią i takich, którzy magię głównych bohaterek wolą przemilczeć. Tym drugim na samym początku nie polecam "Sekretnika". Te osoby spokojnie mogą wypracować swój sukces stąpając twardo po ziemi. Ci pierwsi natomiast, niech mnie teraz posłuchają :).
  Każdy z nas potrzebuje wierzyć w jakiś nadprzyrodzony czynnik. Różnie go nazywamy. Bogiem, przypadkiem, szczęściem albo...magią. W tej książce autorka uczy, jak otworzyć się na tę właśnie magię. Nie taką z różdżkami i eliksirami, ale taką, która bazuje na pracy naszego umysłu.
Marzenie równa się magia. Albo ciężka praca i szczypta magii. odrobina czynnika, na który tylko pozornie nie mamy wpływu. Pamiętacie jedną z bohaterek powieści pani Michalak, która była drimerką? Marzycielką? I wymarzyła sobie rycerza na koniu. Myślicie, że takie rzeczy dzieją się tylko w książkach? "Sekretnik" wyjaśni Wam, że się mylicie.
  Wydaje mi się, że to jest doskonały moment, na tę książkę. Nawet, jeżeli nie mamy postanowień, z pewnością mamy wobec nowego roku pewne oczekiwania. Może warto byłoby im pomóc? Z tej książki dowiecie się, w którą stronę tę pomoc należałoby skierować :).